Dziś chciałabym Ci opowiedzieć o tym jak zaczęłam interesować się sztuką makijażu, ale też przedstawić jeden który powstał za pomocą mojej ręki całkiem niedawno. Mam nadzieję, że opowieść przypadnie Ci do gustu i jeszcze tu zajrzysz :)
Przedstawię Ci jeden z moich ulubionych, a zarazem chyba najbardziej indywidualny ze wszystkich - makijaż ślubny.
Musi być estetyczny, czysty, świeży, a przede wszystkim... panna młoda musi się w nim czuć boginią, tą jedyną i najpiękniejszą.
Moja przygoda z makijażem zaczęła się jeszcze gdy byłam nastolatką. Fascynował mnie cały ten kolorowy świat kosmetyków. Z utęsknieniem zaglądałam do kosmetyczki siostry pełnej wspaniałości. Od tamtej pory rosło we mnie marzenie, by kiedyś być taka jak ona. Cóż... życie płynie, zmienia się... teraz to ja doradzam jej w kwestii kosmetyków, to ja jestem ta "mądrzejsza"... ;)
Fascynującym jest fakt, że dopiero przygotowując się do wykonania makijażu dostrzegamy w twarzy drugiego człowieka rzeczy na które nigdy nie zwrócilibyśmy uwagi! Jak kształt powieki czy też wysokość kości policzkowych...
Całą sztuka wykonania perfekcyjnego makijażu, jest dla mnie niezmiernie fascynujący, daje mi przeogromne szczęście i poczucie spełnienia. Bo... chyba każdy ma swoją drogę w życiu, a.... jaka jest Twoja...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz